HISTORY
Studia odbyła w Warszawskiej ASP na wydziale malarstwa w pracowniach: Michała Byliny i Jacka Sienickiego.

Dyplom z wyróżnieniem w pracowni malarstwa Prof. Jacka Sienickiego i pracowni grafiki warsztatowej Prof. Andrzeja Rudzińskiego uzyskała w 1979 roku. Zajmuje się malarstwem i grafiką warsztatową.
Tak naprawdę debiutowała na początku lat-80 wystawiając uprzednio prace w kilku studenckich centrach w Warszawie. Formalnie artystka dużo zawdzięcza tradycji polskiego malarstwa dwudziestolecia międzywojennego. Między innymi malarstwu Zygmunta Waliszewskiego i Eugeniusza Zaka. Głównym motywem twórczości Anny Ziaji jest wędrówka. Malarka, milcząca obserwatorka, jakby w fotograficznym kadrze pokazuje człowieka nam współczesnego, lecz zarazem człowieka w ogóle z jego odwiecznymi namiętnościami i tęsknotami znanymi choćby z komedii Szekspira czy utworów Strindberga. Człowiek pokazany zawsze w tłumie, lecz zawsze samotny, oddzielony bowiem od innych twarzą-maską, nakładaną każdego dnia zaraz po przebudzeniu sie, kiedy zaczyna grać wybraną przez siebie role.
Świat z pozoru wesoły, bardzo kolorowy, zaludniony mnóstwem postaci, które jak się wydaje, wspólnie się radują, bawią i cieszą, są to ludzie niepiękni, ale beztroscy. Często towarzyszą im zwierzęta, grzeczne, gotowe do spełnienia rozkazu. Mieszkańcy tych obrazów przebywają w dziwnym świecie. Kolory są w nim bajeczne, czyste i ostre aż do przesycenia światło-jaskrawe, a cienie żyją własnym życiem dalekim od naturalności. Oczarowani tym wyśnionym kolorowym światem nie wiemy czy weszlismy do krainy baśni, snu, czy dostrzegamy, że w tej rzeczywistości towarzyszą ludziom dziwne rekwizyty. Ludzie zastygli w eleganckich gestach tańca, ćwiczenia,skoku, balansowania czy salta. Jesteśmy być może w cyrku. Lecz obok ludzi przeżywajacych wzloty tańczących ,zakręcających piruety oglądamy postacie zastygłe, skulone, powalone doświadczeniem. Zrozpaczeni krzyczą, lecz stojący tuż obok nie słyszą ich, oddzieleni wybraną przez siebie maską obojętności.
Wszyscy jesteśmy linoskoczkami na rozległej arenie świata. Ci z pozoru tak radośnie skupieni ludzie są w gruncie rzeczy we własnej gromadzie bardzo samotni. Czy zdają sobie sprawę z tragedii ? Nie mają na to czasu, każdy nie oglądając się na innych zapamietale wykonuje własne ćwiczenia.


Tekst na podstawie fragmentów wstępu do katalogów wystaw artystyki Krzysztofa Lipki ( Galeria "Brama" 1992 ), Janusza Miliszkiewicza do wystawy w Galerii "Pod Altanami" , Walbrzych 1994 oraz "Słownika Malarzy Polskich-tom2"-wydawnictwa "Arkady", autoryzowany przez artystkę.
  • 1979 - Malarstwo i grafika, Centro Culturale L'indiscreto, Rzym
  • 1979 - Malarstwo i grafika, Centro Studi "L.A. Muratori", Modena
  • 1980 - Malarstwo i grafika, Galeria "Nowy Swiat 23", Warszawa
  • 1981 - Malarstwo i grafika, Galeria "Nowy Swiat 23", Warszawa
  • 1982 - Grafika, Pontremoli, Italia
  • 1982 - Grafika, Centro Studi "L.A. Muraton", Modena
  • 1982 - Wystawa grafiki, Como, Italia
  • 1989 - Malarstwo, Galeria "Test", Warszawa
  • 1990 - Malarstwo, Galeria "Brama", Warszawa
  • 1990 - Malarstwo, Galeria Katarzyny Baumann, Fryburg, Szwajcaria
  • 1991 - Malarstwo, Mexpol Galerie, Dusseldorf
  • 1992 - Malarstwo, Galeria "Brama", Warszawa
  • 1992 - Malarstwo, BWA, Ciechanów
  • 1993 - Malarstwo, Galeria Ostrołęka
  • 1993 - Malarstwo, "Galeria Francisca", Arhus, Dania
  • 1994 - Malarstwo, Galeria "Pod Altanami", Wałbrzych
  • 1995 - Malarstwo, BWA, Jelenia Góra
  • 1995 - Malarstwo, BWA, Zamość
  • 1998 - Malarstwo, Galeria "Brama", Warszawa
  • V.2008 - Malarstwo 1998-2008, Galeria "-1", Centrum Olimpijskie Warszawa - Wernisaż wystawy
  • IX-X.2008 - Wystawa malarstwa, Akademia Leona Koźmińskiego, Warszawa - Wernisaż wystawy



  • 1983 - "Młoda Polska Grafika", Oerdinghausen, Germany
  • 1985 - "Wystawa Środowiska Warszawskiego", Zachęta, Warszawa
  • 1986 - "4 polscy artyści w AF Galerie", Wiesbaden
  • 1986 - "Polskie Malarstwo Współczesne" AF Galerie Wiesbaden
  • 1987 - "Sztuka jako wolność", BWA Koszalin
  • 1988 - "Nowe Malowanie" Instytut Polski Praga
  • 1988 - "Wystawa Młodej Polskiej Plastyki Arsenał '88", Hala Gwardii, Warszawa
  • 1989 - "Sto Kolorów", Dijkstra Galerie, Amsterdam
  • 1989 - "Biało-Czerwone" Hala Gwardii, Warszawa
  • 1990 - "5 Malarzy z Warszawy", Merz Contemporary Art., London
  • 1990 - "RAJ" Fundacja Sztuki Współczesnej, Galeria Monetti, Warszawa
  • 1990 - "Pologne '90", Hotel de Ville de Saints - Gille's, Bruxelles, Belgium
  • 1990 - "Inter Art", Galeria Andrzeja Kareńskiego, Poznań
  • 1990 - "Art Fair" - Hamburg
  • 1990 - "Dziwny Świat", Galeria Monetti, Warszawa
  • 1990/91- "The Expressive Struggle 28 Contemporary Polish Artists,
    Museum Academy of Fine Art. New York, Cleveland State University, Ohio, USA.
  • 1991 - "Malarstwo Polskie", Polish Museum of America, Chicago, USA
  • 1992 - "The Expressive Struggle", Andersen Gallery, Buffalo, New York
  • 2002 - "Warszawski przegląd malarstwa", Galeria DAP, Warszawa
  • 2004 - "Fidusiewicz i przyjaciele", wystawa zbiorowa, sport w sztuce, Centrum Olimpijskie, Warszawa
  • 2007 - "Sport w sztuce","Fidusiewicz i przyjaciele", wybrani artyści, Centrum Olimpijskie, Warszawa
  • 2008 - "Arsenał 20 lat po...", laureaci wystawy "Arsenał 88", Centrum Olimpijskie, Warszawa - Wernisaż wystawy
  • 2012 - "3 światy czyli 150 lat polskiej sztuki współczesnej", wystawa zbiorowa, Galeria Zadra, Warszawa
PRESS
O sztuce Anny Ziaji muszę pisać jak o świecie bardzo mi bliskim, niemal własnym, od tak dawna już jej malarstwo pokochałem, podziwiam je, śledzę drogi jego rozwoju, przeobrażenia, ewolucje stylu, nowe treści, które doń przenikają. Wydaje się, że malarka od lat pokazuje to samo - własny kosmos zaludniony ludźmi i zwierzętami, a przecież ten świat - jak i świat wokół nas - tak bardzo się zmienia, zmienia się pozostając wciąż niezwykle oryginalnym, indywidualnym, osobistym, wyróżniającym się na pierwszy rzut oka. To bardzo rzadka, coraz rzadsza cecha współczesnego malarstwa.
Malarstwo Anny Ziaji jest figuratywne, poetyckie, pełne osobistej liryki, melancholii, czasem gorzkiej refleksji. Jest to malarstwo - przy wszystkich swoich estetycznych i artystycznych walorach - zdecydowanie psychologiczne, mówiące o ludzkich losach, przedstawiające świat w pełnej gamie indywiduów o bogatej osobowości czy też nijakich, ale tak czy owak zaplątanych w absurdalne działania codzienności.
Bohaterowie tych obrazów, przystrojeni w maski klownów czy wręcz manekinów, są w zasadzie i klownami, i manekinami; mijają się, wykonują podrygi i salta, posługują się rekwizytami w typie wirujących obręczy, lotnych trapezów, rozpiętych linii naprężonych skakanek, wykonują wyuczone ćwiczenia i odchodzą, przemijają wraz z chwilowym sukcesem. Ten oniryczny cyrk jest wielką przenośnią: oszczędna w wymowie i niezmiernie trafna synteza życia w malarstwie Anny Ziaji pokazuje naszą powszednią arenę. treść tych obrazów - jak mogłoby się wydawać na podstawie powyższego opisu - pesymistyczna, jest wpisana w optymistyczną formę i klimat, wywołując swym nastrojem takie wrażenie, jakby się ktoś do nas uśmiechał przez łzy. Ludzie ukazani na obrazach Anny Ziaji nie są bowiem ludźmi szczęśliwymi, wszyscy grają swoje role obok siebie nie nawiązując ze sobą głębszego porozumienia. Wydaje się, że każda z osób to odrębny wątek wielkiej powieści, który nie splata się z innymi wątkami, stąd w tych często przeludnionych pejzażach zawiera się tyle samotności. Właśnie ta wielowątkowość fabuły decyduje o niezwykłej muzyczności malarstwa Anny Ziaji, bo ten świat licznych, przemykających obok siebie postaci ma tkankę silnie polifoniczną, komplementarną, myśląc o polifonii renesansowej, gdzie współbrzmienie ważniejsze jest od logiki przebiegu formy, tak wiele tu dźwięczy elementów irracjonalnych. Relacje pomiędzy bohaterami obrazów Ziaji przywodzą mi także na myśl niektóre przedstawienia Józefa Szajny, gdzie dramat pomiędzy osobami nie zostaje w zasadzie nawiązany, ponieważ każdy tylko monologuje nie wywołując oddźwięku u towarzyszy swego scenicznego losu. Dramatem jest wówczas brak porozumienia, głębszy zapewne niż otwarty konflikt. Jest w tych relacjach swoista czystość czy nawet dziewiczość międzyludzkich odniesień, ale jest też chłód obojętności. Kto wie, może to właśnie owa wyniosłość w stosunku do przemijających odruchów nie wiąże malarstwa Anny Ziaji z aktualną, umykającą chwilą, lecz nadaje mu walory ponadczasowości. Tego rodzaju podejście do rzeczywistości byłoby może przygnębiające, graniczące z tragedią, gdyby nie czysto malarska i warsztatowa strona obrazów artystki, ich niezwykle subtelna i kunsztowna forma. Tylko wielka indywidualność może podobne treści, bez uszczerbku, a przeciwnie z niepowtarzalną spójnością i dopasowaniem, zamknąć w malarstwie tak bogatym, tak barwnym, tak kolorystycznie i formalnie pysznym.Oko widza przyciąga przede wszystkim odważna, soczysta kolorystyka. Anna Ziaja lubi stosować gamę barw czystych i intensywnych, ale umie je w sposób wielce oryginalny łączyć z kolorami złamanymi, wymieszanymi, nietypowymi, stosując przy tym przeciwstawienia fakturalne, matu z połyskiem. Kolor, bardzo silnie związany z przedmiotem, z fragmentem pejzażu, z elementami odzienia bohaterów, czasem wydaje się wyzwalać i wybuchać ponad realność w postaci kolorowych dymów czy obłoków, pełnych zawiesistej fluorescencji, jaką wydzielają niektóre ognie bengalskie. Wydaje się, że to nadmiar - niespożytkowanego w obojętnych duszach mieszkańców tego świata - uczucia. Wyzwala się i unosi ponad nimi, choć trochę ubarwiając ich byt. To jakby malarka nad światem niedoskonałym i nieco nieszczęśliwym rozsiewała pełnię własnego uczucia. Drugą szczególnie ważną i indywidualną cechę malarstwa Anny Ziaji są swoiste eksperymenty z przestrzenią, którą artystka rozbija lub rozrzedza w sposób tajemniczy i magiczny. Jest to rodzaj badania konsystencji świata, który ludzie zagęszczają swymi sympatiami i animozjami, egoizmem, agresją, obojętnością. Przełamane plany, zmienione proporcje postaci, niezgodne perspektywy, figury lewitujące nad ziemią, różny stosunek płaskich sylwetek do masy, ciężaru, grawitacji, wprowadzają do ukazanych scen własną, oryginalną logikę, wyraźnie bardzo przemyślaną i podporządkowaną treści i wyrazowi.Wywołuje to czasem wrażenie, że bohaterem tych płócien jest powietrze, w którym unoszą się jak igraszka bezwolni jego mieszkańcy.Ale Podobnie owe plamy wyzwolonego koloru, owe lekkie mgiełki barw, służą zakłóceniu jednorodności przestrzeni, wprowadzeniu niepokoju z pogranicza baśni czy konfabulacji. W takiej koncepcji sztuki pewna syntetyczność treści, syntetyczność świata, a także syntetyczność ludzkiej sylwetki i mimiki, zostaje zrównoważona bogactwem i rozmaitością form: linii, kształtów i barw, prowadząc od pierwszego wrażenia - psychologizmu wypowiedzi, do wrażenia następnego -skomplikowanej formy malarskiej, kładącej nacisk na rozwiązania warsztatowe. osobiście myślę, że Anna Ziaja nigdy nie dojdzie do czystej, kolorystyczno-formalnej abstrakcji, musiałaby bowiem wówczas zrezygnować z humanizmu, przestać myśleć o człowieku, który zawsze przecież jest jej najbliższy.

KRZYSZTOF LIPKA, WSTĘP DO KATALOGU
GALERIA BWA JELENIA GÓRA 1995


1988 rok był czasem tryumfu młodych malarzy. Jako pokolenie, po paroletniej przerwie, zaistnieli wówczas w masowej wyobrażni,dzięki głośnym wystawom, z których przynajmniej trzy warto tu przypomnieć,były to: "Arsenał", "Świeżo malowane" oraz "Sztuka cenniejsza niż złoto", poznański pokaz malarstwa członków "Gruppy". Z malarzy,których wtedy poznaliśmy, nieliczni zajęli trwała pozycję w polskim życiu artystycznym-jest pośród nich Anna Ziaja. W 1980 roku (zaledwie w parę miesięcy po debiutanckiej wystawie w Rzymie), kiedy prezentowała swe obrazy w stołecznej galerii "Nowy Świat", była już dojrzałą osobowością. Od razu stworzyła swój własny styl,rozpoznawalny na pierwszy rzut oka, inny od tego wszystkiego co oglądaliśmy w polskiej sztuce ostatniego półwiecza.
Styl własny, mający przecież poprzedników. Anna Ziaja jest kolorystką. Poszukiwania kolorystyczne łączą ją z Zygmuntem Waliszewskim, choć dopracowała się innej niż twórca sielankowych "Uczt", własnej gamy barwnej. Dodatkowo kolor w jej obrazach ma niewątpliwie wartość muzyczną, o czym przekonalibyśmy się, gdyby któryś z kompozytorów pod barwne plamy i kształty z obrazów Anny Ziaji podłożył różne grupy instrumentów.Malowane zaś przez artystkę figury ludzkie, syntetycznie i płasko potraktowane, o wydłużonych proporcjach, przedstawione w teatralnych pozach, wydają się dalekim echem twórczości jednego z największych polskich malarzy, Eugeniusza Zaka. Jednak powinowactwa artystyczne w tym wypadku sięgają znacznie głębiej, gdyż Anna Ziaja, podobnie zresztą jak Zak, zafascynowana jest wczesną twórczością Pabla Picassa, jego cyrkowcami i pierrotami
Głównym motywem twórczości Anny Ziaji jest wędrówka. Malarka, milcząca obserwatorka, jakby w fotograficznym kadrze pokazuje człowieka-nam współczesnego, lecz zarazam człowieka w ogóle. Z jego odwiecznymi namiętnościami i tęsknotami, znanymi chociażby z "komedii" Szekspira czy utworów Strindberga. Człowiek pokazany zawsze w tłumie, lecz zawsze samotny, oddzielony bowiem od innych twarzą-maską, nakładaną każdego dnia, zaraz po przebudzeniu się, kiedy zaczyna grać wybraną przez siebie rolę. Ten psychologizm, tak charakterystyczny dla malarstwa Ziaji, wyraża naszą wędrówkę przez życie.
Ekspresję tego malarstwa potęgują emocjonalne kontrasty. Dramaty rozgrywają się pod południowym niebem,w rozgrzanym, migającym barwnymi plamami powietrzu,w arkadyjskim krajobrazie nastrajającym wydawałoby się tylko do radości. Obok ludzi przeżywających wzloty, tańczących, zakręcających radosne piruety, oglądamy postacie zastygłe, skulone, powalone doświadczeniem. Zrozpaczeni krzyczą, lecz stojący tuż obok nie słyszą ich, oddzieleni wybraną przez siebie maską obojętności.

JANUSZ MILISZKIEWICZ, WSTĘP DO KATALOGU
GALERIA "POD ATLANTAMI" WAŁBRZYCH 1994


Na każdym obrazie namalowani ludzie. Zwykle w ruchu, w pośpiechu, często przedstawieni w dramatycznym geście, jak aktorzy pantomimy. Postaci z obrazów Anny Ziaji grają, tak jak każdy z nas na co dzień gra swoją rolę. Co rano nakładamy na twarz wybraną przez siebie maskę i gramy ludzi czułych, dumnych, odważnych. Tylko na pierwszy rzut oka może się wydawać, że bohaterowie tych obrazów są szczęśliwi i radośni. Nawet gdy trzymają się za ręce, gdy zwróceni są do siebie twarzami i rozmawiają, to mamy wrażenie, że mimo to są sobie obcy, że tylko z pozoru są razem, że tak naprawdę coś ich dzieli. Może to właśnie maski co dzień rano nakładane na twarz. Oddalają ludzi od siebie?
Zawsze nieodmiennie zdumiewa fenomen artysty, który w oryginalny i mistrzowski sposób potrafi wyrazić ludzkie dramaty. Zdumienie bywa tym większe, gdy mamy do czynienia z artystą młodym. Anna Ziaja (ur. 1954) stworzyła swój własny malarski styl, łatwo rozpoznawalny, inny od tego wszystkiego, co było w malarstwie polskim w ciągu ostatniego półwiecza.
Natomiast łatwo znależć pokrewieństwo tego malarstwa ze sztuką dwudziestolecia międzywojennego. Wydaje się ono bliskie twórczości jednego z największych polskich malarzy Eugeniusza Zaka, który na tle odrealnionego krajobrazu malował postacie ludzkie o giętkich, wydłużonych sylwetkach. Bohaterowie obrazów Ziaji są tak samo melancholijni i zagubieni jak bohaterowie płócien Zaka. Czym wyjaśnić to podobieństwo? Anna Ziaja, podobnie jak kilkadziesiąt lat temu Eugeniusz Zak, zafascynowana jest wczesną tworczością Pabla Picassa, malowanymi wówczas cyrkowcami i kuglarzami.
Jednak malarka czerpie natchnienie przde wszystkim z literatury. Od lat zgłębia "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta. Może z tą literatura związany jest swoisty psychologizm obrazów Ziaji?
Jak pogodzić pracę przy sztalugach i studiowanie Prousta z obowiązkami rodzinnymi, z opieką nad paroletnimi synami, Fryderykiem i Danielem?- Rodzina to powrót na Ziemię i odkrywanie życia- mówi Anna Ziaja. Od czasu ukończenia studiów na Warszawskiej ASP w pracowni Prof. Jacka Sienickiego miała kilkanaście indywidualnych wystaw. Najczęsciej we Włoszech, gdzie jej twórczość cieszy się największym powodzeniem. Od lat ma możliwość stałego zamieszkania w Italii, lecz wybrała Warszawę. Tu związana jest z kilkoma prestiżowymi galeriami, lecz po udziale w wystawie "Arsenał 88", największym sentymentem darzy galerię Brama, organizatorkę "Arsenału".

JANUSZ MILISZKIEWICZ, MIESIĘCZNIK PANI 1992

Postacie na obrazach Anny Ziaji pojawiają się nie wiadomo skąd. Są wytworem marzeń, fantazji, snu. Zdają się być "zamyślone nad czymś co nieskończone i bolejące nieskończenie".
Wyczuwa się podskórnie, jakieś udręczone napięcie miedzy nimi, brak porozumienia, obcość , czasem obojętność. W tym zaczarowanym kręgu egzotyki introspekcyjnej - radość i uniesienia mieszają się z rozczarowaniami i rozgoryczeniami. Zmysłowa rozkosz wychodzi naprzeciw cieniowi smutku i samotności. W atmosferze pozornego spokoju i ciepła słychać echa minionych zdarzeń i zrónicowanych silnych doznań. W ekspresyjnej grze światłą i cienia czai się niepokój tajemnicy, afirmacyjny duch czystych barw, wbrew pierwszemu wrażeniu, zdaje się strzec ukrytego sensu i uduchowionego znaczenia dziwnych spotkań miejsc i ludzi, splotu trudnych do rozszyfrowania zależności. W scenerii południowej roślinności spotykają się zakochani. Ich gesty często zastygają w dramatycznej pozie. Pulsowanie rozwibrowanego tła stanowią : szafirowe żagle, różnobarwne parasole na gorących plażach, błękitne niebo. Między postaciami przechadzają się fioletowe psy, pomarańczowe konie w świetle rozproszonym, przepuszczonym jakby przez gazę. Silny wibrujący koloryt, niemal biologicznie oddaje wyobrażeniowe famtasmagorie. Wykładnik napięcia pomiędzy poszczególnymi elementami kompozycji, czy gwałtowność spięć, silne wyczucie walorów dekoracyjnych, osiągane przy pomocy nieoczekiwanych gradacji i kontrastów walorowych, cienie uwypuklające plastyczność ciał - nakazują wręcz odbierać to malarstwo w kategoriach urody i powabu. Modelowanie figur kolorem, stosowanie płaskich, dekoracyjnych rozwiązań, dominanta odcieni gorących, gdzie wesołość odcienia miesza się ze smutkiem tonu, sprawia, że obrazy te fascynują urzeczeniem pikturalnych spełnień. Patrząc na te rzadkiej urody malarstwo, w którym radość przeplata się ze smutkiem a nostalgia miesza się z niespełnieniem, przychodzi na myśl czterowiersz Rainera Marii Rilkiego:

"Uczucie całe w kształtach i w ruchu
nieskończenie wielkie i lekkie się staje
Nie pocznę, póki nie znajdę sposobu
stwarzania obrazów moim przeobrażeniom"

Sądzę, że już na początku swej drogi artystycznej Anna Ziaja znalazła swą wielką artystyczną ścieżkę.

JAROSŁAW M. DASZKIEWICZ, WSTĘP DO KATALOGU
GALERIA "TEST" 1989


Lecz kimże są, powiedz, owi wędrowni linoskoczkowie, ci
nieco jeszcze szybciej niż my mijający…

R. M. Rilke – V Elegia duinejska


Świat z pozoru wesoły, bardzo kolorowy. Zaludniony mnóstwem postaci, które – jak się wydaje – wspólnie się radują, bawią i cieszą. Są to ludzie niepiękni, ale beztroscy. Poubierani w trykoty, kapelusze czapeczki, przesłonięci wachlarzami czy parasolami. Często towarzyszą im zwierzęta, grzeczne, uładzone, gotowe do spełniania rozkazu.
Mieszkańcy tych obrazów przebywają w dziwnym świecie. Kolory są w nim bajeczne, czyste i ostre aż do przesycenia. Światło – jaskrawe, fosforyczne, a cienie żyją własnym życiem, dalekim od naturalności. Unoszą się wokół w postaci barwnej mgiełki,lekkiej substancji różowej, szarej, błękitnej lub seledynowej i tak lotnej jak zdmuchnięta z dymiącej kawy pianka. Jej obłoczki szybują w powietrzu krystalicznie czystym, świeżym, jakby przesyconym ozonem. Albo gdzie indziej, odwrotnie, powietrze napełniają opary ciężkie, gęste, dymne, zawiesiste, dopiero przed burzą.
Oczarowani tym wyśnionym kolorowym światem nie wiemy, czy weszliśmy do krainy baśni, snu czy łagodnego marzenia. Przyglądamy się szczegółom i nagle dostrzegamy, że w tej rzeczywistości towarzyszą ludziom dziwne rekwizyty. Są to napięte liny, wirujące obręcze, lotne trapezy, żonglerskie koła. Zwierzęta także są niepokojące; nie oswojone, lecz wytresowane. Ludzie zastygli w eleganckich niecodziennych gestach – tańca, ćwiczenia, skoku, balansowania i salta. Jesteśmy w cyrku.

O wy,
których niegdyś dostało jak zabawkę cierpienie, kiedy
jeszcze było małe, w jednym z jego przewlekłych
ozdrowień…

R. M. Rilke – V Elegia duinejska


Ten oniryczny świat malarstwa jest wielką metaforą. Wszyscy jesteśmy linoskoczkami na rozległej arenie świata. Ci z pozoru tak radośnie skupieni ludzie, są w gruncie rzeczy we własnej gromadzie bardzo samotni. Czy zdają sobie sprawęz tragedii? Nie mają na to czasu, każdy, nie oglądając się na innych, zapamiętale wykonuje własne ćwiczenie.
Ale nie jest to świat pokazany pesymistycznie. Jego poetycka kolorowość napawa nadzieją. I oglądający te obrazy chciałby westchnąć jak Rilke na koniec cytowanej elegii;


Aniele! Niech będzie plac, jakiego nie znamy, i tam na
niewysłowionym dywanie ukazaliby kochankowie to, czego
tutaj nie można dokonać, śmiałe w niebo wzbite figury
wzlotu serca….

R. M. Rilke – V Elegia duinejska


KRZYSZTOF LIPKA, WSTĘP DO KATALOGU
GALERIA BRAMA, WARSZAWA 1992


Dobrze chociaż, że nie padał deszcz,bo nie był to najbardziej fascynujący spacerek mego krótkiego życia. Jednak kilka galerii pokazuje rzeczy, które dają się obejrzeć. Najlepsza z tego, co widziałam, wydała mi się wystawa Anny Ziaji w Galerii Brama.
Anna Ziaja ukończyła warszawską ASP w 1979. W latach 1900-1992 otrzymała stypendium twórcze Ministerstwa Kultury.Brała udział w wielu wystawach grupowych i indywidualnych, od Warszawy począwszy, przez Londyn, Amsterdam, Brukselę,Chicago i New York. Reprezentowała więc Polskę we wszystkich ośrodkach sztuki. I dobrze się stało. Bo sztukę Anny Ziaji można pokazać na świecie bez żadnych kompleksów.
Jej wizja świata jest może trochę kobieca, ale to wizja kobiety inteligentnej, która w swoim życiu niejedno widziała i przeżyła. Pozwala jej to na pewien dystans i pewną ironię w stosunku do świata, który chociaż przypomina cyrk lub taniec wariata, jednak bawi i cieszy. Bo w tych figuratywnych, o mocnych,żywych kolorach obrazach jest akceptacja życia takiego, jakie jest. Są one takie jak życie-przeładowane i samotne, ruchliwei monotonne,intensywne kolorystycznie i pełne sprzecznych uczuć,nad którymi bohaterowie nie bardzo panują, unoszeni wirem zdarzeń, wypadków,przeznaczenia. Ale są niezmożeni. Ciągle na nowo idą w tan, występując w sztuce bez reżysera i scenariusza. Dobra, inteligentna sztuka.

MARIA DECKER, ŻYCIE WARSZAWY, 1998

Oficyna "Arkady wydała słownik malarzy polskich" od 1917 roku po dzień dzisiejszy (około 800 biogramów, kilkaset barwnych fotografii). Jedną z niewielu współczesnych artystek przedstawionych w "Słowniku" jest Anna Ziaja.

Anna Ziaja:

- odbieram to jako wielkie wyróżnienie. Tym większe, że nigdy nie zabiegałam o sławę i zaszczyt. Starałam się nie iść na kompromisy, nie kłaniać się modom, a mimo wszystko zostałam dostrzeżona. Może dlatego, że całą duszą oddałam się malarstwu, pracy.
- Miłośnicy sztuki opowiadają, że pokochali twoje malarstwo od pierwszego wejrzenia. Kiedy znów obejrzymy je na wystawie?
- W stolicy wystawy ograniczają się zwykle do wydarzeń towarzyskich, a ja szczególnie sobie cenię żywe, spontaniczne reakcje na moją pracę. Dlatego marzę o wystawie gdzieś na tak zwanej prowincji. Na razie przygotowuję się do wydania albumu, to jednak dość odległa perspektywa.
- Jak co roku wybierasz się na urlop dp Włoch, do rodziny męża. Twoje obrazy mają tak soczyste kolory i arkadyjski klimat, jakby powstawały tylko pod włoskim niebem.
- Nie maluję we Włoszech. W czasie wakacji staram się nabrać dystansu do tego, co zrobiłam przez cały rok. Moje obrazy powstają w Warszawie a te radosne kolory po prostu są we mnie.

JANUSZ MILISZKIEWICZ, 2000

"Sztuką nie jest - jak powiedział Picasso - namalować trzysta obrazów, bo to potrafi każdy zapowiadający sie artysta. Sztuką jest mieć cos jeszcze do powiedzenia po namalowaniu pięciu tysięcy", bo tak naprawdę, to chodzi o to niewyczerpane zródło inspiracji.
Słonce południa. Egzotyczne palmy. Atmosfera włoskiej ulicy. Nienarzucające sie tło, z którego wyłaniają się barwne, abstrakcyjne plamy i ludzkie postacie modelowane kolorem. Przewaga zieleni i czerwieni. To wszystko zachwyca i pobudza zmysły. Intryguje i prowokuje. Staje się prawdziwą rozkoszą. Rozkoszą, która jednocześnie kryje w sobie tragizm ludzkiej egzystencji. Beznadzieji i osamotnienia, smutku i nostalgii. Gdzieś obok nas rozgrywają sie radości, tragedie, zwykłe sprawy. A małe i duże przyjemności, kłopoty i dramaty tworzą bezustannie, od nowa te sama mozaikę. Każdy dzień przynosi częściej rozczarowania, zwątpienia, a każde kolejne przeżycie staje się nowym doświadczeniem i zarazem bodźcem do zarejestrowania w "Dzienniku wewnętrzym" autorstwa Anny Ziaji. Każdy z jej bohaterów jest kimś, z kim się juz w życiu zetknęła, choć na chwile. Każdy jej obraz jest jakby zatrzymanym kadrem, uchwyceniem niepowtarzalności chwili, pewnej przypadkowości. Proste tematy są kamuflażem skomplikowanych, złożonvch związków psychologicznych. Jej tajemnicze postacie pozbawione na ogół twarzy, są jakby przeniesione ze snu, z marzeń a jednocześnie każdy z nas mógłby być jednym z tych ludzkich szablonów. Są to bardziej ludzkie istoty, niż kobiety i męczyźni, miedzy którymi niemożliwe jest jakiekolwiek porozumienie. Z kochanków zastygłych w dramatycznych pozach niemalże emanuje napięcie i brak bliskości. Często w Dzienniku Ziaji przechadzają się fioletowe psy, pomarańczowe konie, symbole bezgranicznego oddania, symbole wiernej przyjażni.
Ziaja lubi ludzi i jest ich ciekawa. Spekuluje, snuje różne domysły, stwarza sytuacje, które może w życiu wyzwoliłyby w nich nowe emocje, nieznane dotąd odruchy? Może nawet ujawniłyby ich prawdziwe ego?
Artystka ucieka od realistycznych szczegółów, a jeżeli pojawiają sie to tylko na zasadzie dowolności. Chce byc całkowicie wolna, choć na płótnie. Tworzy swój jedyny, niepowatarzalny, pełen dynamicznosci świat. Programowo nie odrzuca warsztatu ale czasami zostawia jakiś szkic bo "obraz powstaje wtedy kiedy tysiące elementów na zasadzie przeciwstawień połączą się w jakąś magie, zaczynają grać swoim samoistnym rytmem."
Ziaja codziennie gromadzi w sobie coraz to nowe przeżycia, które układają się w pewną projekcję. Jej fascynacja człowiekiem, jego relacjami wydaje się być ciągle niezaspokojona. Za każdym razem jest to zaczęcie pracy od nowa...
KAMA ZBORALSKA, 1991

Anna Ziaja w 1979 roku skończyła z wyróżnieniem wydział malarstwa na ASP. Lata bojkotu spowodowalły , że dopiero w 1985 r. wzięła udział w wystawie malarstwa i grafiki artystów środowiska warszawskiego. Wcześniej prezentowała swoje prace we Włoszech. Ale tak naprawdę odkrył ją "Arsenał 88". Znalazła sie wśród 67 wybitnych polskich artystów biorących udział w aukcji na rzecz Fundacji Daru Narodowego, w Nowym Jorku.
To malarstwo w wyjątkowy sposób prowokuje do refleksji.Ciepłe kolory południa, atmosfera włoskiej plaży, koloryt włoskiej ulicy nasuwają skojarzenia pełne nostalgii. Z wesołych na pozór, modelowanych kolorem postaci, bije jednak dziwny chłód. Bo tak naprawdę - mówi Anna Ziaja - niemożliwe jest między ludźmi żadne porozumienie.
Bohaterowie obrazów - ludzkie szablony pozbawione są realistycznych szczegółów, co najwyżej widoczny jest na twarzy jakiś grymas. Wyglądają jak pożyczone z innej bajki, a jednocześnie są bardzo autentyczne. Przechadzające się zwierzęta sprawiają wrażenie , że to własnie tylko one są przyjaciółmi człowieka.
Każdy obraz jest jakby zatrzymanym kadrem. Kobiety , mężczyzni zastygają nieraz w niezwykle dziwnych pozycjach, ale zastygają ,wydaje się , tylko na moment , bo nic ich nie powstrzyma przed dalszym odgrywaniem swoich ról.
KAMA ZBORALSKA, 1992

Rimini. Upalne, sierpniowe popołudnie.Anna znudzona leżeniem na plaży przeniosła swój podręczny warsztat do pobliskiego lasku. Miała niespełna dwadzieścia lat i za sobą pierwszy rok studiów na ASP. Rozłożyła szkicownik i zaczęła rysować. Pojawił się młody, przystojny Włoch, Giorgio. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Od początku był wielkim entuzjastą jej talentu. To on dbał, aby każdy jej obraz został utrwalony na zdjęciu.
Anna Ziaja od zawsze maluje gorącą włoską plażę z palmami, błękitem nieba, tłumem wypełniającym nadmorskie kurorty. Wszystko to zanurzone w radosnej, cyrkowej atmosferze. Lecz jej kolorowy świat tylko pozornie jest beztroski. Tak naprawdę - naznaczony smutkiem i banałem codzienności. Bohaterowie Ziaji to raczej pozbawione płci postaci, przedstawione w teatralnych pozach, pomiędzy którymi - jak mówi malarka - niemożliwe jest porozumienie. Modelowane kolorem sylwetki, pozbawione realistycznych szczegółów, artystka ubiera w trykoty, czapeczki, kapelusze, czasem w czarne pończochy i czerwone pasy. Lecz nawet te seksowne dodatki nie zmieniają otaczającej je aury obojętności. Swoim bohaterom rozdaje rekwizyty: koła żonglerskie, wirujące obręcze, skakanki. Jedni tańczą, inni lewitują, wykonują salta, piruety - wszyscy skoncentrowani na swojej roli. Przechadzające się fioletowe psy, pomarańczowe konie granatowe gołebie - symbole bezgranicznego oddania i wierności - sugerują, że to jedyni przyjaciele człowieka.
Ziaja jednak lubi ludzi z ich ułomnościami, kompleksami. Mówi, że jej w życiu zawitała pogoda egzystencjalna, widoczna również i w najnowszych obrazach.

KAMA ZBORALSKA

Anna Ziaja jest optymistką. Od dwudziestu lat w monotonnym szarym świecie uprawia kolorowe malarstwo. Nawet w najcięższych chwilach potrafi wydobyć z życia promyk nadziei. Malowanie daje jej szczęście i satysfakcję.
Na każdym obrazie są ludzie. Zwykle w ruchu, w pośpiechu, często przedstawieni w dramatycznym geście, jak aktorzy pantomimy. Postacie te grają tak, jak każdy z nas na co dzień gra swoją rolę. Co rano nakładamy na twarz wybraną maskę i jesteśmy czuli, dumni, odważni...
Ale może to właśnie te maski oddalaj? ludzi od siebie? - zastanawia się malarka.
"Zawsze nieodmiennie zdumiewa fenomem artysty, który w oryginalny i mistrzowski sposób potrafi wyrazić ludzkie dramaty. Anna Ziaja stworzyła swój własny styl. Inny od tego wszystkiego co było w malarstwie polskim w ciągu ostatniego półwiecza" - mówi o tej twórczości krytyk Janusz Miliszkiewicz.
Lubię to co robię - tłumaczy pani Ania. -Nad jednym płótnem spędzam około trzech miesięcy. Każdy mój obraz jest dopracowany do ostatniego szczegółu. Jestem perfekcjonistką i nie mogłabym pozwolić sobie na jakiekolwiek niedociągnięcia. Nienawidze bylejakości, robienia wszytskiego "na odczep się".Tylko profesjonalista idzie do przodu. Ten, kto liczy na szczęście, prędzej czy póżniej powybija sobie zęby.
Znajomi, zwłaszcza ci, którzy też uprawiają malarstwo, są zaskoczeni tym, że pani Anna potrafi godzić systematyczną pracę z prowadzeniem domu.-Nie widzę w tym nic trudnego czy niezwykłego - odpowiada - -Jestem świetnie zorganizowana i potrafię planować czas dla siebie i dla rodziny.
Malarka często wyjeżdza do Modeny. Z tego miasta pochodzi jej mąż, także artysta. Poznali się na studiach w warszawskiej ASP. Stanowią świetny duet.
- Pracując w tym zawodzie, nie mogłabym być z kimś, kto nie ma nic wspólnego ze sztuką. Taki związek nie przetrwałby długo - mówi Anna Ziaja.
Ona maluje, on fotografuje jej obrazy. Jego zdjęcia są w katalogach z jej twórczością. W obu miastach, w Warszawie i w Modenie, pani Anna urządziła swoje pracownie. To, że ma dwie ojczyzny wzbogaca ją wewnętrznie.
Prawie wszystkie płótna sprzedaje. Uwielbia oglądać swoje obrazy u innych, intrygują ją jak dzieła są oprawiane, gdzie wieszane itd. - Mam świadomość tego, że sukces przychodzi późno - mówi artystka. - Ja na swój czekałam dwadzieścia lat.
Każdy obraz to dla niej niespodzianka. Gdy staje przed sztalugami, nigdy nie wie do końca co chce przedstawić na płótnie. - Jeśli wiedziałabym dokładnie, co mam namalować, to pewnie nigdy nie sięgnełabym po pędzle. Zgadzam się ze stwierdzeniem Picassa: "Gdybym wiedział czego szukam, to w ogóle bym nie szukał". Tak jak ten wybitny artysta uważam, że nie sztuką jest namalować sto obrazów. Najważniejsze jest tworzyć tyle, by się nie znudzić.

ANNA ZIEWIEC, TINA 1998

I must write about Anna Ziaja's art as I if were describing a very familiar world, almost one of my own for I have long loved her painting, admired it and traced the ways of its development, transformations, evolution of style, and the new meanings that have sunk into it. It may seem that the painter has shown the same themes for years: a cosmos of her own inhabited by people and animals. But that world, just like the one around us, has been changing ,so much. It changes maintaining its uniqueness, individuality and privacy, standing out at a glance. Very rarely has this feature been found in modern painting.
Anna Ziaja's pictures are figurative, poetic, full of personal lyricism, melancholy, and sometimes bitter reflectiveness. With all their aesthetic and artistic merits they remain deeply psychological, speaking of people's lots, showing the world through the whole gamut of individuals with complex personalities, as well as with banal ones, but still entangled in absurd actions of everyday life.
The protagonists of these pictures, disguised as clowns or mannequins, are, in fact, clowns and mannequins. They cross each other, execute some results and skips, use accessories ,such as rotating hoops, flying traps, stretched tightropes, tautened skipping ropes; they perform learned exercises and go away, they pass away together with their temporary successes. This oneirich circus becomes a great metaphor: expressively terse and extremely accurate synthesis of life in Anna Ziaja's painting shows our everyday arena.
Pesimistic messages contained in her works (as one might infer from the above description) are inscribed in an optimistic form and mood, making the impression of a smile seen through a veil of tears. The people presented are not happy. They all play their roles on the same stage but do not develop deeper relationships. It seems that they make up different subplots of a huge novel that do not, however, imperf with each other. This is why those frequently overpopulated landscapes accommodate so much loneliness his this multitude of plots that constitutes the unique melodiousness of Anna Ziaja's painting because this world of people passing by each other is woven from highly polyphonic, complimentary fibres (having in mind the Renaissance polyphony in which consonance is superior to logier of form) for so many irrational notes resonate here.
The relationships between the characters from Anna Ziaja's pictures bring to my mind also some of Józef Szajna's plays in which people do not inquire themselves into the others' tragedies because each of them recites only monologues that are not responded to by their stage companions. The tragedy then consists in the lack of communication, probably a greater disaster than an open conflict.
In those relationships there ran be found some specific chastity, even virginity of interpersonal references, but there is also a chill of indifference. Who knows, perhaps it is this lofty attitude to passing reactions that fails to march Anna Ziaja's painting with current, fleeing moments and adds to its timeless quality.
Viewer's eye is attracted by bold, mellow hues. Anna Ziaja indulges in using pure, vivid colours, but at the same time combines them with toned down, mixed, untypical ones, applying surface quality contrasts: mat - lustre. The colour, which is closely connected with the objects, fragments of landscapes, protagonists garments, sometimes seems to release itself and explode abvore reality, assuming the shape of colourful smoke or clouds. full of thick fluorescence similar to the one given off by fireworks. It may look like some l superabundance of affection, which, unused by indifferent souls of this world's inhabitants, liberates itself and hoovers above them, l goring colour to their existence, as if the painter were sowing the completeness of her own affection over an imperfect and a bit unhappy world.
The second important characteristic of Anna Ziaja's painting is her unique experimenting with space. The artist breaks and thins it do? in a mysterious and magical way. ft is a sort of examining the consistency of the world which people thicken with their parities and animosities, egoism, aggression and indifference. The broken planes, changed proportions of figures, distorted perspectives, human shapes levitating above the ground, different rations of fiat silhouettes to their mass, weight, and gravitation lead to the scenes shown in the pictures with their own, original logier, clearly deliberate and subordinate to the subject and expression. This sometimes produces the impression that the air is the central character in those canvases. In it it's submissive inhabitants float like playthings. Similarly, the patches of liberated hues, those delicate mists of colour, serve disturbing the homogeneity of space, inciting unrest from the verge of fairy confabulation.
With such an approach to art certain synthetic ism of contents, of the world, and also of human silhouette and mime becomes lanced by the richness and diversity of forms, lines, shapes, and colours leading to this first impression - psychologist of impression, and to the next impression - complex artistic form focusing on technical aspects.
Personally, however, l am convinced that Anna Ziaja will never come to pure colour-format abstract painting; otherwise she would have to give up humanism and stop thinking about man that has always been so dear to her.

KRZYSZTOF LIPKA, WSTĘP DO KATALOGU
TŁUMACZENIE: Aleksander Rzyman
GALERIA BWA JELENIA GÓRA 1995




"It is not difficult art.to paint," as Picasso said, “three hundred canvasses, because any budding artist can do that. Art means to still have something to say after having painted five thousand canvasses. Because the truth of the matter is that the unexhausted source of inspiration is the most important."

Southern skies. Exotic palm trees. The colour of the Italian street. This unobtrusive back – ground breaks out in colourful, abstract spots and human figures modelled with colour. The dominance of green and reds. All this senses. Intrigues and provokes. It becomes pure bliss. Rapture that also conceals in itself the tragedy of our existence; despair and solitude, sadness and nostalgia. Somewhere next to us our joys, tragedies, ordinary matters play themselves out.... Small and big pleasantries, problems and drama constantly create anew the very same mosaic.
Each day brings more disillusionment and doubts, while every experience brings new impressions and is a stimulus for Anna Ziaja to register in her “Internal diary." Each of her heroes is someone she had met sometime in life only for a second. Each canvass is like a still; the capturing of a moment that would otherwise be lost, a certain degree of chance. Simple subjects are camouflage for complicated once for complex psychological unions. Her secreative figuries are usually without faces, they are like our dreams, but at the same time each of us could be one of those human moulds. They are more human beings than women or men, between whom any understanding is impossible. You can almost feel the tension and lack of closeness emanating from lovers petrified in dramatic poses. Ziaja’s Diary is full of violet dogs, orange horses, symbols of true friendship... Ziaja likes people. She is interested in them. She speculates, makes various assumptions, creates situations, which in real life would probably evoke their emotions, responses hitherto unknown? Maybe even reveal their real ego?
The artist tries to avert realistic details, and if they do surface it is only on the principle of opinion. She wishes to remain totally free, if only on canvass... She creates her own unique and dynamic world. In terms of artistic programme she does not reject technique, but sometimes prefers to leave a sketch because “a painting comes into existence when a thousand elements, often contradictory, form somthing called magic and begin to play to their own specific rhythm..."
Everyday she tries to collect new impressions, which next create a certain projection. It seems that her fascination with man, his inter – relations remains open. Everytime she paints, it is as if she were beginning anew...

IN 1979 ANNA ZIAJA GRADUATED WITH HONOUR DIPLOMA FROM WARSAW’S ACADEMY OF FINE ARTS. THE YEARS OF POLITICAL BOYCOTT PUT OFF HER DEBUT SO THAT IT WAS ONLY IN 1985 THAT SHE TOOK PART IN AN EXHIBITION OF PAINTINGS AND GRAPHICS OF WARSAW’S ARTISTS. EARLIER SHE DISPLAYED HER WORKS IN ITALY. BUT SHE WAS REALLY DISCOVERED AT THE “ ARSENAŁ 88" ART EXHIBITION. SHE HAS BECOME ONE OF THE MOST POPULAR CONTEMPORARY PAINTERS. HER CANVASSES ARE ALSO ADMIRED BY FOREIGNERS, WHO ENJOY BUYING HER WORKS.

KAMA ZBORALSKA, CASINO MAGAZINE 1991

"Non è arte - come disse Picasso - dipingere trecento tele, perchè questo lo sa fare ogni artista promettente. è arte aver ancora qualcosa da dire dopo averne dipinto cinquemila", perchè a dire il vero in sostanza, cio che è piu importante è l'inesauribile fonte di ispirazione.
Il sole del mezzogiorno. Le esotiche palme. L'atmosfera della strada italiana. Lo sfondo dal quale prorompono le astratte macchie colorate, figure umane modellate dal colore, i verdi e rossi dominanti. Tutto cio affascina e stimola i sensi. Incuriosisce e provoca. Diventa piacere puro. Un piacere che nel contempo nasconde in sè la tragedia dell'esistenza umana; disperazione e solitudine, tristezza e nostalgia. Da qualche parte accanto a noi le gioie, le tragedie, il quotidiano. I piccoli ed i grandi piaceri, i problemi ed i drammi in costante creazione compongono di nuovo lo stesso mosaico di sempre.
Il giorno porta sempre piu spesso le delusioni ed i dubbi mentre ogni successiva sensazione diventa nuova esperienza e stimolo da registrare nel "Diario Interno" di Anna Ziaja. Ognuno dei suoi protagonisti e qualcuno con cui e venuta a contatto, anche per un solo istante della sua vita. Ogni suo quadro e come un'immagine catturata con lo scatto della macchina fotografica. è l'irripetibile istante, che altrimenti non lascerebbe traccia. è in un qual modo la casualita. I complicati rapporti psicologici vengono camuffati da semplici soggetti. Le sue figure enigmatiche di solito senza volto sembrano provenire dal sogno, ma allo stesso tempo ognuno di noi potrebbe essere uno di quei modelli umani. Sono piu creature che donne e uomini tra cui la comunicazione e impossibile. Possiamo quasi sentire la tensione e lontananza che emanano dagli amanti pietrificati in pose drammatiche. Nel Diario di Anna Ziaja compaiono spesso i cani viola, i cavalli arancione, simboli di illimitata dedizione, simboli di vera amicizia.
Ziaja ama la gente. Ne è curiosa. Specula, fa supposizioni, crea situazioni che forse nella vita avrebbero sprigionato in loro nuove emozioni. Forse avrebbero perfino rivelato il loro vero ego.
L'artista sfugge i particolari reali, e se questi compaiono portano l'impronta dell'opi­nabilita. Lei vuole essere libera, perlomeno sulla tela. Crea il suo unico, irripetibile mondo pieno di dinamismo. Il suo programma artistico non rifiuta la tecnica, ma a volte preferisce lasciare gli schizzi perchè "il quadro nasce quando migliaia di elementi, spesso contraddittori si uniscono formando una magia cominciando a pulsare di un loro ritmo".
Lei cercadi accumulare in sè ogni giorno nuove esperienze che in seguito formeranno delle proiezioni. La sua sensibilita all'Uomo ed i suoi rapporti interpersonali sembra essere insaziabile. Ogni volta che inizia a dipingere e come se fosse il principio.
KAMA ZBORALSKA