Notka biograficzna

 

Studia odbyła w Warszawskiej ASP na wydziale malarstwa w pracowniach: Michała Byliny i Jacka Sienickiego.

Dyplom z wyróżnieniem w pracowni malarstwa Prof. Jacka Sienickiego i pracowni grafiki warsztatowej Prof. Andrzeja Rudzińskiego uzyskała w 1979 roku. Zajmuje się malarstwem i grafiką warsztatową.
Tak naprawdę debiutowała na początku lat-80 wystawiając uprzednio prace w kilku studenckich centrach w Warszawie. Formalnie artystka dużo zawdzięcza tradycji polskiego malarstwa dwudziestolecia międzywojennego. Między innymi malarstwu Zygmunta Waliszewskiego i Eugeniusza Zaka. Głównym motywem twórczości Anny Ziaji jest wędrówka. Malarka, milcząca obserwatorka, jakby w fotograficznym kadrze pokazuje człowieka nam współczesnego, lecz zarazem człowieka w ogóle z jego odwiecznymi namiętnościami i tęsknotami znanymi choćby z komedii Szekspira czy utworów Strindberga. Człowiek pokazany zawsze w tłumie, lecz zawsze samotny, oddzielony bowiem od innych twarzą-maską, nakładaną każdego dnia zaraz po przebudzeniu sie, kiedy zaczyna grać wybraną przez siebie role.
Świat z pozoru wesoły, bardzo kolorowy, zaludniony mnóstwem postaci, które jak się wydaje, wspólnie się radują, bawią i cieszą, są to ludzie niepiękni, ale beztroscy. Często towarzyszą im zwierzęta, grzeczne, gotowe do spełnienia rozkazu. Mieszkańcy tych obrazów przebywają w dziwnym świecie. Kolory są w nim bajeczne, czyste i ostre aż do przesycenia światło-jaskrawe, a cienie żyją własnym życiem dalekim od naturalności. Oczarowani tym wyśnionym kolorowym światem nie wiemy czy weszlismy do krainy baśni, snu, czy dostrzegamy, że w tej rzeczywistości towarzyszą ludziom dziwne rekwizyty. Ludzie zastygli w eleganckich gestach tańca, ćwiczenia,skoku, balansowania czy salta. Jesteśmy być może w cyrku. Lecz obok ludzi przeżywajacych wzloty tańczących ,zakręcających piruety oglądamy postacie zastygłe, skulone, powalone doświadczeniem. Zrozpaczeni krzyczą, lecz stojący tuż obok nie słyszą ich, oddzieleni wybraną przez siebie maską obojętności.
Wszyscy jesteśmy linoskoczkami na rozległej arenie świata. Ci z pozoru tak radośnie skupieni ludzie są w gruncie rzeczy we własnej gromadzie bardzo samotni. Czy zdają sobie sprawę z tragedii ? Nie mają na to czasu, każdy nie oglądając się na innych zapamietale wykonuje własne ćwiczenia.


Tekst na podstawie fragmentów wstępu do katalogów wystaw artystyki Krzysztofa Lipki ( Galeria "Brama" 1992 ), Janusza Miliszkiewicza do wystawy w Galerii "Pod Altanami" , Walbrzych 1994 oraz "Słownika Malarzy Polskich-tom2"-wydawnictwa "Arkady", autoryzowany przez artystkę.

Funkcja dostępna tylko dla zalogowanych.